2009-03-20
CZYM JEST TEATR?
CZYM JEST TEATR? więcej »

zobacz archiwum »



LWT 2

 

    


 

 

FILM Z WARSZTATÓW DNIEM I NOCĄ 

27 Lipca 2013 PREMIERA 

 

Za nami premiera spektaklu „Dniem i Nocą” kończącego dwutygodniowe warsztaty teatralne w ramach programu „Lato w Teatrze”  

Oto kilkanaście wypowiedzi uczestników warsztatów: 

Cieszymy się, że mogłyśmy uczestniczyć w tych warsztatach, nigdy wcześniej nie miałyśmy takiej styczności z teatrem. Poznałyśmy wielu ciekawych ludzi. Dzięki warsztatom świetnie spędziłyśmy wolny czas i nauczyłyśmy się wielu ciekawych rzeczy jak np. kręcenie talerzami J Justyna i Ola 

  

Warsztaty były bardzo ciekawe. Dzięki nim nauczyłam się  wielu rzeczy, takich jak kręcenie talerzami czy żonglowanie J . Poznałam też wielu ciekawych ludzi. Przede wszystkim zobaczyłam jak wygląda prawdziwa praca w teatrze. To jest świetny sposób na spędzenie wolnego czasu.  Wiktoria 

  

Czuję się ciekawie. Jestem zadowolony z przebiegu warsztatów, dowiedziałem się wielu rzeczy i mam zamiar kontynuować grę w teatrze (raczej hobbystycznie, bo raczej ciężko by było o prace w tym). Poznałem wiele nowych osób i tak naprawdę liczę na kontynuację niektórych znajomości z niektórymi z nich. Kamil 

  

Jesteśmy bardzo pobudzone i pełne życiowej energii. Warsztaty dały nam poczucie pewności siebie i nauczyły nas wielu ważnych elementów pracy aktorskiej. Dzięki tym zajęciom poznałyśmy nowych i interesujących ludzi, z którymi trudno będzie się nam rozstać. Dziękujemy za wspólnie spędzony czas. Aga i Martyna. 

  

Na początku nie byłam zadowolona, że w wakacje muszę wcześnie wstawać i trudno było się przyzwyczaić ale teraz, gdy warsztaty się już kończą jest mi smutno i będzie mi wszystkich brakować. Zajęcia były warte wczesnego wstawania. Poznałam wielu ludzi, nauczyłam się wielu rzeczy, m. in. panowania nad swoim ciałem, zgrywania się z ludźmi, rozszerzania pola widzenia oczu. Jeśli jest jaki śpioch, który zastanawia się czy poświęcić te kilka godzin snu na coś tak twórczego, niech się nie zastanawia, naprawdę warto. Julia 

  

Długo zastanawiałam się czy przyjść na warsztaty. Nie znałam tu nikogo. Obwiałam się zadań i pracy w grupach. To był błąd ponieważ już po pierwszym dniu poznałam wspaniałych ludzi, niesamowite panie instruktorki i wspaniałe możliwości sceniczne. Warsztaty były bardzo dobrym wyborem. Nabrałam pewności siebie i doświadczenia scenicznego jakiego udzielili mi instruktorzy. Ewelina. Z 

  

Na warsztaty szłam ciekawa tego, co mnie na nich spotka i osób, które poznam. Trudno było mi przyzwyczaić się do codziennych porannych pobudek i wracania do domu o 16. Jednak teraz widzę, że było warto. Spotkałam mnóstwo ciekawych, interesujących, miłych i sympatycznych osób. Fajnie spędziłam wakacyjny czas, a przede wszystkim dużo się nauczyłam. Tych doświadczeń nigdy nie zapomnę.  Magdalena Rajewska 

Dzięki tym warsztatom nauczyłam się wielu nowych rzeczy które na pewno przydadzą mi się w przyszłości. Chociaż trudno było mi reagować na budzik nastawiony na szóstą rano oraz odepchnięcie mojego złego samopoczucia. Ale jednak dałam rade. Czego się nie robi dla takich wspaniałych warsztatów : ). Kinga Koziorowska 

Na warsztatach poznałam wielu ciekawych i sympatycznych ludzi oraz zapoznałam się z nowymi technikami aktorskimi. Na pewno wykorzystam to w dalszym życiu i pracy. Ewelina „Ruda” 

Kiedy dowiedziałam się o warsztatach nie miałam wątpliwości. Po prostu wiedziałam, że muszę wziąć w nich udział. Jest to szansa na rozwijanie moich zainteresowań.  Po za tym poznałam tu wiele ciekawych ludzi. Warto też wspomnieć, że warsztaty są wspaniałym sposobem na zabicie wakacyjnej nudy J. Natalia Warchałowska  

 Warsztaty dały mi więcej pewności siebie, świadomości ruchu na scenie. Dzięki warsztatom zabiłam nudę i realizowałam swoje pasje. To były wspaniałe 2 tygodnie, których nie zapomnę na długo. Poznałam tutaj wspaniałych ludzi i już teraz wiem , ze  będę za nimi tęsknić . Agata Wojciechowska J 

  

Moje odczucia po warsztatach są bardzo pozytywne, cieszę się ,że w nich uczestniczyłam. Chciałabym aby takie warsztaty były organizowane w przyszłości. Nauczyłam się kreatywnego myślenia i pracy w grupie. Poznałam wielu ciekawych ludzi i moim zdaniem był to wspaniały pomysł na spędzenie wakacji. Aneta Penkala 

  

Poza wspaniałymi wspomnieniami oraz nowymi umiejętnościami wyniosłam z warsztatów również wiele ciekawych znajomości. Miałam okazje nauczyć się wiele ciekawych rzeczy jak na przykład panowania nad swoim ciałem lub pracy w grupie. Warsztaty dodały mi również sporo pewności siebie. Adrianna Stelmaszewska 

  

Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w warsztatach. To moja pierwsza tego typu styczność z teatrem. Z warsztatów wyniosłem wiele nowych umiejętności i stałem się bardziej pewny siebie. Mariusz Machciński 

  

Z warsztatów wyniosłam dużo nowych umiejętności, nowe znajomości i pączki J  

Czuję się lepszym człowiekiem, bo zagospodarowałam jakoś czas w wakacje, zamiast się lenić. Polecam Izabela Obidowska  

  

  

Warsztaty pomogły mi zrozumieć, że moja droga do aktorstwa dopiero się zaczęła. Czeka przede mną wiele pracy, jeśli kiedyś chcę być sławny. ~Damian Ostrowski. 

  

Po warsztatach czuję się znakomicie. Nie myślałam, że występowanie może dawać tyle satysfakcji i radości. Szczególnie cieszę się z nowych znajomości z naprawdę ciekawymi ludźmi. Mam nadzieję, że choć z częścią z nich uda mi się utrzymać kontakt. Warsztaty sprawiły, że zwiększyła się moja pewność siebie oraz udowodniły, że jednak nadaję się do tego typu projektów, w co na początku wątpiłam. Klaudia Sarniak J

Warsztaty pokazały mi jak fajnie można spędzić wolny czas i jak wyjątkowe jest samo aktorstwo. Uświadomiły, że trzeba wiele ciężkiej pracy, aby osiągnąć upragniony efekt. Nie wiem, czy zostanę aktorem, ale wiem, że te zajęcia trochę mnie do tego przybliżyły! Kajetan Szmul. 

  

26 Lipca 2013 

 

JUTRO PREMIERA 

 Oto wypowiedzi niektórych naszych młodych, początkujących aktorów dzień przed premierą: 

Kilka słów o warsztatach: 

Uważam, że warsztaty były bardzo fajną formą spędzenia aktywnie czasu w wakacje. Dla wielu osób było to nowe doświadczenie, które być może zachęciło ich, tak jak mnie, do kontynuowanie przygody z teatrem w przyszłości.  Polecam Izabela Obidowska. 

  

Warsztaty teatralne „Dniem i Nocą” były dla mnie wspaniałą szansą, na spędzenie wolnego czasu w wakacje. Ogromnie dużo się nauczyłem! Panie instruktorki uświadomiły mi, że zawód aktora  wcale nie jest łatwy, ale jakże przyjemny.  Praca w  „teatrze cieni” okazała się bardzo żmudną pracą, ale efekty, które możecie zobaczyć już w najbliższą sobotę są zadziwiające. Bardzo podobało mi się też zwiedzanie teatru Dramatycznego „Od kuchni.”  Nie żałuję, że wziąłem udział w tych warsztatach i zachęcam wszystkich do takiego spędzania czasu! Polecam Kajetan Szmul. 

  

Moja rola w spektaklu: 

W spektaklu gram osobę przesadnie dbającą o siebie. Jest to dla mnie nadzwyczaj ciekawe doświadczenie, ponieważ poza sceną jestem przeciwieństwem tej postaci. W całej naszej pracy najbardziej podobało mi się, że od samego początku wszystko tworzyliśmy sami. „Dniem i nocą” to szczególne widowisko – opowiadamy historie z pogranicza jawy i snu. Całość jest bardzo niejednoznaczna.
Miło wspominam poprzednie dni warsztatów . Była to ciężka, ale niezwykle przyjemna praca. Nieraz wręcz padałem ze zmęczenia. Po premierze naszego spektaklu, zamierzam kontynuować swoją przygodę z teatrem. Mariusz Machciński. 

W scenie ,,za dnia’’ użyczam głosu postaci cieniowej. W scenie ,,nocą’’ jestem osobą opowiadającą sen , właśnie w niej tworzy się atmosfera strachu .Mam zagrać tak , aby tworzyć  sama ten strach. Warsztaty są ogromną szansą i nowym doświadczeniem dla młodych ludzi. Pragnę uczęszczać dalej na zajęcia teatralne do Teatru Per Se w Płocku. Ewelina Ziółkowska 

  

W naszym spektaklu podzielonym na dwie różne ‘części’ gram buta, osobę zachwyconą spełnieniem snu oraz będę w ciąży tak więc będzie ciekawie. Do tego będziemy odgrywali to co się dzieje, ale to zobaczycie na spektaklu. W każdym razie pewne jest że  wszyscy wystąpią. Polecam Kamil Węclewski 

  

Jutro premiera, trzymajcie kciuki! 

Opis Spektaklu 

 

Spektakl „Dniem i Nocą” Jest efektem warsztatów  teatralnych  w ramach ogólnopolskiego programu „Lato w Teatrze” prowadzonego przez Instytut Teatralny im. Z. Raszewskiego w Warszawie.  Scenariusz spektaklu powstał na bazie monologów napisanych przez uczestników warsztatów. Oś dramaturgiczną stanowią dwa tematy: dzienny i nocny. Za dnia bohaterami stają się otaczające nas na co dzień przedmioty, opowiadające swoje przygody, wspominające właścicieli,  żalące się na swój marny los, cieszące się życiem. Nocą natomiast ożywają koszmary, marzenia, strachy, fobie, wszystko to, co pojawia się pod zamkniętymi powiekami – czyli sny.  Całość jest kompilacją różnorakich form i estetyk teatralnych – począwszy od subtelnego , poetyckiego teatru cieni, poprzez elementy pantomimy i czarnego teatru po groteskę czy teatr absurdu. Wszystko to zgrabnie i wieloznacznie balansuje między nocą a dniem. 

25 Lipca 2013 

 

Premiera tuż tuż…. A mu póki co zamieszczamy naszą  wspólną  wypowiedź: 

Warsztaty…. 

Pierwsza część warsztatów była bardzo interesująca, a zarazem bardzo męcząca. Pracowaliśmy nad naszymi ciałami, dykcją. Rozwijaliśmy nasze wyobraźnie. Druga część warsztatów polegała na pracy nad spektaklem.  

Praca nad spektaklem….. 

Robimy teatr cieni, tworząc historię przedmiotów, a także teatr żywy, przez który pokazujemy historię naszych i cudzych snów. Wszystko jest bardzo abstrakcyjne.  

Przyjemności i trudności…. 

Najbardziej podobały mi się zajęcia z kręcenia talerzami, wydaje mi się, że to najlepiej mi szło. Najtrudniejszy był dla mnie krok Pierrota. Czeka mnie naprawdę dużo pracy zanim zacznę to robić dobrze.     

Co dla mnie z tego wszystkiego…..                                                           

 Warsztaty dały mi więcej pewności siebie, panowania nad emocjami, współpracy między ludźmi. Poznaliśmy swoje możliwości i zawiązaliśmy nowe przyjaźnie. Zabiliśmy nudę i spędziliśmy wspólnie super czas. BĘDZIE MI WAS BRAKOWAĆ !   

Spektakl …. 

Spektakl ukazuje wiele połączonych ze sobą form, jest bardzo abstrakcyjny, niejednoznaczny . Z jednej strony może przyciągnąć widza, z drugiej strony go odstraszyć. Jestem pewna, że widzowie na długo zapamiętają nasz pokaz, wszyscy mamy nadzieje, że z dobrej strony. 

  

Podobało mi się…. 

W warsztatach najbardziej mi się podobała różnorodność zajęć oraz przyjemna atmosfera. Spektakl powstawał stopniowo, najciekawsze było to, że scenariusz tworzyliśmy sami na podstawie swoich prac i odczuć. Każdy mógł coś wnieść coś od siebie.  

Konsekwentnie zamieszczamy także miniaturę literacką 

„Przygoda mojego przedmiotu”  

  

Witamy, jesteśmy złotymi kolczykami, w kształcie serduszek. Zakupiono nas w sklepie jubilerskim 15 lat temu, gdy na świat miała przyjść malutka dziewczynka o imieniu Ola. Niestety, musiałyśmy czekać jeszcze pół roku, zanim dziewczynka założy nas na swoje uszy; było nam smutno, nudziłyśmy się. Po długo wyczekiwanych chwilach wreszcie założono nas na uszy naszej właścicielki. Ola nosiła nas przez parę dobrych lat, każdego dnia, dzięki niej mogłyśmy zobaczyć wiele ciekawych miejscowości. Teraz jesteśmy już stare i leżymy w dużej szkatułce. razem z inną biżuterią, lecz my jesteśmy jeszcze ułożone w takie malutkie czerwone pudełeczko. Jest nam dobrze, dużo przeżyłyśmy; wiemy, że Ola o nas pamięta, bo zdarza się jeszcze, że zabiera nas na specjalne okazje! :)     
24 LIPCA 2013
Przygotowania do spektaklu „Dniem i Nocą” z dnia na dzień stają się coraz bardziej intensywne.  Oprócz prób ,trzeba dobrać kostiumy, muzykę…. Efekt zobaczycie niebawem. Ciekawe kiedy pojawi się trema….
Kolejna odsłona z cyklu „Mój sen”
Śniło mi się, że jestem na łące gdy nagle, nadjeżdża wielki czołg, prowadzony przez rudego lisa. Lis był ubrany w kilt. za czołgiem biegł Michael Jackson, a z nieba spadały gigantyczne, gadające klopsiki. Celem klopsików było zjeść wszystkich ludzi na ziemi, lecz Michael miał plan by nas uratować, musiał złapać lisa i zmusić go do gry na dudach. Dźwięk wydobywany z dud momentalnie sprawiał, że klopsiki stają się zwykłymi klopsikami ziemskimi. Nie wiadomo skąd pojawił się wielki dinozaur z głową królika, który zjadł klopsiki lecz to mu nie wystarczyło i rzucił się na ludzi. Michael wyciągnął z kapelusza swój karabin maszynowy i strzelił do królikozaura, który rozpadł i zmienił się na tysiące króliczków. Po tej sytuacji ten dziwny lecz fascynujący sen się skończył.
Oraz  „Historia mojego przedmiotu”
 "Jaki słodki! Śliczny. Uroczy..." Słyszałem to dzień w dzień. Jakoś się mną zachwycali, ale nikt nie raczył mnie kupić. Pomyślałem, że może coś jest ze mną nie tak... W końcu zostałem tylko ja i jeszcze parę innych moich szklanych cukierko-kumpli. Straciłem wiarę w to, że znajdę kiedyś swojego  właściciela.
  Pewnego dnia przyszła do sklepu banda wrzeszczących, rozkapryszonych dzieciaków, które zaczęły obmacywać wszystko, co było kolorowe, świecące i na pozór fajne. Nie ominęło to również mnie. W jednej chwili stałem się mokry od ich spoconych rąk i ubrudzony gilami. Wreszcie nadeszła ta wiekopomna chwila. Podbiegła do mnie taka mała szatynka, chwyciła i wykrzyczała coś w stylu "spodoba się jej!".
  Zostałem schowany do zwykłej foliowej torebki i tak czekałem 2, 3 dni. Po tym czasie dziewczynka zapakowała mnie w malutką, wzorzystą torebeczkę i podarowała właśnie jej-mojej obecnej właścicielce. Teraz leże u niej na półce i obserwuję jej codzienne życie. Tylko ostatnio jakoś tak wychodzi przed 9 i znika na 6 godzin, ciekawe dlaczego...
23 lipca 2013

 
Już nie długo, już w sobotę odbędzie się spektakl „Dniem i Nocą” , trwają przygotowania, intensywne próby…. Ale co się dzieje dokładnie to jest tajemnica! W sobotę 27.07.2013 zobaczycie efekt, o godzinie 10 i 12 w siedzibie Stowarzyszenia Per Se. A teraz nic wam nie powiemy!
Zamieszczamy natomiast miniatury literackie:
„Mój Sen”
Śniło mi się, że otrzymałam pewien list. Była to zwykła kartka, a zarazem jak straszna.
    Na początku snu zapaliłam świeczkę i podeszłam do mojego starego stołu. List leżał już na nim, więc wzięłam go
w ręce i zaczęłam czytać, a, że miałam siedemdziesiąt lat musiałam założyć okulary. Po chwili nie wiedziałam , co ze sobą zrobić. Nie musiałam czytać wiele, wystarczyły mi dwa ostatnie słowa ,,wyrazy współczucia''. Gdy trochę się uspokoiłam doczytałam list do końca. Wtedy upewniłam się w swych domysłach . Zmarł mój mąż. Został postrzelony na wojnie. Czekałam na niego parę lat, ale on nie wracał.
     Chciałam zapomnieć szybko o tym liście , ale nie potrafiłam. Wyciągnęłam stary mundur wojskowy mojego męża i karabin, a także jego zdjęcie. Usiadłam w zniszczonym fotelu przy kominku , trzymając  te rzeczy przy sercu. Po chwili zasnęłam. Dalszej części snu nie było. Gdy obudziłam się, doszło do mnie, że to wcale nie był sen.
„przygoda mojego przedmiotu”
Jestem pozytywką, ale jak widzicie nie do końca taką zwyczajną.
Ja jednak jestem taką starodawną, pozłacaną pozytywką niosąca ze sobą niezwykłą historię. Co prawda widnieją na mnie ślady czasu, ale gdy mnie włączycie, usłyszycie kojące dla duszy dźwięki. Tak, tak. Uwielbiam cieszyć uszy swojej właścicielki Ady. Zajmuję honorowe miejsce w jej pokoju. Pamiętam jak dziś moment, gdy trafiłam w jej ręce.
 Z początku należałam do starszej pani pochodzącej ze szlacheckiej rodziny. Była ona na tyle roztropna że zgubiła mnie pędząc gdzieś przed siebie. Porzucona leżałam w trawie. W mojej głowie pojawiały się same szare myśli.. aż tu nagle ni stąd ni z owąd usłyszałam roześmiane głosy. Po trawie biegała młoda dziewczyna. Zbierała kwiatki, by upleść wianek. Znajdowałam się w miejscu pełnym maków.  Dziewczyna pochyliła się aby zerwać kwiaty i w tym momencie mnie zauważyła. Tak bardzo się ucieszyłam! Po chwili znalazłam się w jej delikatnych, aksamitnych niczym jedwab dłoniach. Dziś już wiem, że to była     mama            Ady.
     Pewnie zastanawiacie się, albo już domyślacie jak trafiłam do Ady.. oczywiście! Odnowiona zostałam zapakowana w ozdobny papier i wręczona w jej dzień urodzin. Inne pozytywki mogą zazdrościć mi takiej historii!  Oby tylko starczyło mi sił do wydobywania dźwięku.. Ada daje mi czasem solidny wycisk. Ale jestem przedmiotem stworzonym do grania – im dłużej tym lepiej.

22 lipca 2013 

 

Dziś dzień pracy konceptualnej. Analizowaliśmy teksty. Sypaliśmy pomysłami jak z rękawa. Jedni robili formy cieniowe, inni zajęli się żywym planem. Wszystkim porównywalnie „czachy dymią” Spektakl już nie długo! Będzie się działo….. 

Zamieszczamy kolejną pracę z cyklu „Mój Sen” 

Śniło mi się, że jechałem na wakacje ze swoją żoną, świeć Panie nad jej duszą. Spakowałem nasze rzeczy w jedną, małą walizeczkę i poszedłem na dworzec, a ona miała tam na mnie czekać. Czekałem na swoją żonę, ale nigdzie wokół jej nie było. Zegar wskazał trzynastą, na peron wjechał autobus – okazało się, że ona już siedziała w środku. Minęło już dziesięć lat od jej śmierci, a w czasie podróży nie rozmawialiśmy. W autobusie panowała cisza jak w teatrze, było słychać najcichszy szmer. Milczeliśmy, ale był to – paradoksalnie – bardzo pozytywny stan. Autobus sunął niespokojnie po krętej i wyboistej drodze, godzina za godziną, aż dotarliśmy do mazurskiego miasteczka. 

(Mariusz) 

 Otwieramy także nowy cykl „historia mojego ulubionego przedmiotu” 

Mam na imię Zuzia. Tak, tak, jestem pluszową świnką. Ale świnki też mają imiona. 
Chcę Wam dziś opowiedzieć jak trafiłam do mojej właścicielki. To była dość długa droga. Bagna i te sprawy....Nie, no żartuję. To nie było tak. 
  Było to 10 lat temu. Tak , tak wiem jestem już stara ...Moja droga zaczęła się od fabryki zabawek , poprzez sklep z zabawkami. Następnie trafiłam w ręce śmiesznych ludzi. Ta pani cały czas się śmiała. Idiotka,  nie ? Ogólnie ten pan też był całkiem zabawny. Lubiłam ich. Potem mnie oddali. Nie spodobałam im się. No cóż... Może jak na świnkę nie jestem zbyt piękna, ale swój urok mam.  Posiadam przecież śliczne różnokolorowe szelki. Okej, ale kończąc....
  Następnie przejęła mnie miła para ludzi. Pani Ela i Pan Maciek. Dobrze mnie traktowali. Nie rzucili w kąt. Pewnego dnia przyjechaliśmy do takiego miasta na literę P. Chwila..., co to mogło być...A ! juz wiem ! PŁOCK ! Tak, to był Płock. Była tam 6- letnia dziewczynka. - Agatka. Oddali mnie w jej ręce. Czułam jej małe cieplutkie rączki obejmujące mnie dość silnie. Powiedziała, że jestem śliczna. Bardzo mnie to ucieszyło. Teraz ma 16 lat. Jestem z nią do tej pory. Pewnie patrząc na mnie myśli o tych ludziach, którzy mnie jej oddali. Kto wie.
  No dobrze, to już chyba koniec mojej opowieści. Ciekawe ile jeszcze u niej będę mieszkać
 

  

(Agata) 

20 lipca 2013 

  
Sobota! Pomyśleć można że już jedną nogą w wolnym czasie! Nie prawda! Było dość pracowicie!
Tworzyliśmy lalki! Konstrukcja na bazie oklejonego papierem nadmuchanego balonika  oraz wieszaka na ubrania – powiecie, że to nie może przypominać lalki teatralnej – fakt! nie przypomina…. ale jeśli w grę wchodzą  jeszcze elementy garderoby, farby, peruki, fragmenty materiałów, futra, kaptury, apaszki, to efekt jest imponujący. Gotowe lalki otrzymały imiona , przedstawiły się i wystąpiły w krótkich improwizowanych scenach dialogowych. Kto wie… może dla niektórych to nie koniec kariery?
Miniatury z cyklu „Mój sen”
Pierwsza:
Śniło mi się morze, było strasznie wzburzone- fale jego biły o brzeg i rozbijały się niczym bańki mydlane na wietrze. Po niedługim czasie z fal wyłoniła się Syrena. Miała jasno niebieskie włosy i złocisty ogon, niczym rybi. Ja siedziałem wtedy na plaży. Był wielki upał, a piasek szybko  nagrzewał się od Słońca. Zerwałem się z miejsca i pobiegłem do Pięknej Dziewczyny-Ryby. 
          Usiadłem na kamieniu leżącym na miejscu, gdzie woda stykała się z piaskiem, a obok mnie w wodzie zanurzona była Syrenka. Zacząłem z nią rozmawiać i dowiedziałem się, że jest Królową Wielkiej Rafy Koralowej i zabłądziła, gdy wracała do swego Pałacu. Powiedziała też, że jeśli pomogę jej się dostać do jej Morskiej Siedziby, to ona spełni moje trzy życzenia. Jak o tym usłyszałem od razu poszedłem do drewnianej chaty, która stała niedaleko brzegu, wyciągnąłem strój płetwonurka i popłynąłem wraz z Syreną w morską otchłań.
Po długim błądzeniu wspólnie znaleźliśmy Wielki Pałac, w którym mieszkała Syrena. Oczywiście Dziewczyna była słowna. Pocałowała mnie w policzek, podziękowała i powiedziała, żebym sobie pomyślał, co chciałbym mieć. Myślałem  akurat o jedzeniu, bo pływanie tak głęboko męczy, a ja od rana nic nie jadłem. 
             Kobieta z ogonem mówiła, że na powierzchni będą te trzy rzeczy, o których pomyślałem. Wypłynąłem, jak najszybciej się dało, bo byłem bardzo ciekawy czy to prawda. Gdy zmęczony wynurzyłem się z morza ujrzałem wielką stertę  bananów, jabłek, gruszek, kiwi, mango i innych owoców. Syrenka spełniła moje życzenia. Na moje nieszczęście myślałem o jedzeniu w złej chwili. Gdy zacząłem obierać banana- obudziłem się. (Kajetan)
 
I druga:
 
Śniło mi się, że znajduję się w ogromnym, zniszczonym domu. Wokół mnie nie bylo żadnego człowieka. Przez strzaskane okna widziałam jedynie łąki i lasy. Czułam się samotna, bałam się tego miejsca. Miałam wrażenie, że jestem tam od bardzo dawna i zostanę już na zawsze.
Siedząc kompletnie załamana poczułam czyjąś obecność. Uniosłam głowę i ujrzałam mężczyznę. Nie dało się określić jego wieku, wzrostu, tego czy jest przystojny, gruby czy szczupły. Obserwował mnie uśmiechając się przyjacielsko. (Aneta)
Nagle w mojej głowie pojawiło się przekonanie, że aby wrócić do domu muszę zabić tego mężczyznę. Zupełnie tego nie rozumiałam, lecz byłam pewna. Dostrzegłam nóż leżący obok mnie, podniosłam go.
Byłam przerażona, z jednej strony pragnęłam wrócić do domu najbardziej na świecie, z drugiej nie byłam w stanie zabić człowieka.
Ruszyłam niepewnie w jego stronę z nożem w ręku. Ten wciąż uśmiechał się patrząc mi prosto w oczy.
Próbowałam wyciągnąć nóż w jego stronę, lecz nie byłam w stanie. Zaczęłam płakać, krzyczeć, że muszę go zabić ale nie potrafię. Mężczyzna wciąż stał nieruchomo, ale na jego twarzy zagościł smutek. Czułam obłęd, rzuciłam się na człowieka przewracając go. Błagałam by mi wybaczył, trzęsłam się i płakałam, jednak nie zrobiłam mu krzywdy, nie potrafiłam.
Wtedy się obudziłam, trzęsąc się. Sen był niebywale realistyczny. Od tej pory jestem pewna, że nigdy świadomie nie skrzywdzę drugiego człowieka.

19 lipca 2013 

 

Wczoraj odbyło się spotkanie grupy warsztatowej z płockim poetą, Maciejem Woźniakiem.  Wysłuchaliśmy historii artysty, poznaliśmy sposób jego pracy i źródło natchnienia. Wdaliśmy się we frapującą dyskusję o  aktorstwie,  istocie gry i konfrontacji z własną twórczością. Pytał o nasze autorytety w sprawach sztuki, interesował go sposób naszej pracy. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że  bycie aktorem nie polega jedynie na powierzchownej interpretacji uczuć, a na własnym zaangażowaniu emocjonalnym. (Dominika, Ewelina, Magda) 

 

 

Zamieszczamy  kolejną miniaturę literacką „Mój Sen”: 

            Śniło mi się, że widzę młode idealnie wyglądające małżeństwo z małym dzieckiem. Jedyne co na pierwszy rzut oka mnie zastanowiło to fakt, że chłopczyk nie ma na sobie butów. Jak się później okazało chłopczyk nie posiadał ani jednej pary butów, która pasowałaby do jego dzisiejszego stroju. 

              Pracowałam w bibliotece razem z tą piękną kobietą o blond włosach. Odbywała się dziś uroczystość nadania imienia instytucji, w której pracowałyśmy. Czekałam razem z nią na jej przystojnego męża o czarnych włosach i równie czarnych oczach. Był bardzo wysoki. W między czasie mieszałyśmy pierogi, które znajdowały się w ogromnej kadzi. 

             W pewnym momencie podszedł jej mąż i nie zwracając uwagi na małe zagubione dziecko, złapał ją za rękę i poszli gdzieś myśląc tylko o sobie. Chłopczyk z nudów wszedł do kadzi i pluskał się pośród pierogów. Pod wpływem gorącej wody, w której był cały zanurzony zaczęła mu schodzić skóra z całego ciała. 

             Gdy zobaczyli to jego rodzice porzucili dziecko, gdyż przestało do nich pasować, bo nie było już takie idealne jak się wydawało wcześniej. 

 Cała ta sytuacja byłą dla mnie bardzo dziwna i przykra, bo pomimo idealności zewnętrznej tych ludzi nic pięknego w nich nie było- same rupiecie i zgnilizna.  

 (Agnieszka) 

18 Lipca 2013 

 

Dziś w siedzibie Stowarzyszenia odbyło się spotkanie z wybitnym poetą Maciejem Woźniakiem. Uczestnicy warsztatów „Lato w Teatrze” mieli okazję zapoznać się z twórczością pana Macieja. Pojawił się temat Teatru Rapsodycznego, kondycji współczesnego teatru, współczesnej literatury. Rozmawialiśmy o zależnościach teatru i literatury. Postawiliśmy sobie pytania: Dlaczego tworzę? Czy się sprzedaję? Ile mogę dać, ile sprzedać? Co powinienem zachować tylko dla siebie?  

Odpowiedzieć sobie na te pytania nie jest łatwo….  Być może pojawią się niebawem nasze przemyślenia. Potrzeba jednak czasu. 

Póki co następna miniatura literacka  (na podstawie własnych doświadczeń i wypowiedzi mieszkańców Płocka) cyklu :”Mój sen”

Śnił mi się widok własnego odbicia w lustrze. Dookoła panował mrok. Jednakże moja sylwetka była bardzo dobrze widoczna dzięki jasnemu światłu wydobywającemu się znikąd. Obserwowałam się uważnie, aczkolwiek nie miałam wpływu na swoje czyny, mogłam jedynie patrzeć... . Moja twarz wyglądała potwornie. Znajdowało się na niej mnóstwo pionowych blizn, jedna przeplatała się z drugą. Największa i najbardziej głęboka ciągnęła się pionowo od kącika prawego oka ku brodzie. Moje oczy były przepełnione pustką, a ciało szkliste zawierało liczne krwiste niteczki. Zresztą sam ich kolor nie wyglądał naturalnie. Taki widok bardzo ciężko opisać. W pewnym momencie ukryłam palce w największej bliźnie i zaczęłam ją rozciągać, zdzierając sobie skórę z twarzy. W tym samym czasie zęby zaczęły mi się kruszyć i wypadać jeden za drugim. Światło stawało się coraz jaśniejsze, przez co oślepiało mocniej i mocniej. Ostatecznie obudziłam się. To był bardzo przerażający sen, którego do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć. 

  

(Martyna ) 

17 lipca 2013 

 

„Zajęcia kuglarskie” 

W dniu dzisiejszym uczestnicy warsztatów mieli okazję nauczyć się kilku sztuczek kuglarskich. Zajęcia prowadziła p. Joanna Stanowska.  

Zajęcia rozpoczęły się rozgrzewką ruchową wspomagającą refleks i wyczucie partnera za pomocą drewnianych kijków. Następnie uczestnicy  ćwiczyli wzajemne zaufanie i wsparcie oraz wyczucie środka ciężkości.   

Kolejnym etapem naszej wspólnej pracy było kręcenie talerzami na drewnianych kijkach. Sprawiało to nam wiele frajdy i satysfakcji. Z biegiem czasu wprawiliśmy się w ta czynność i wykonywaliśmy ją coraz lepiej.  (Kamil,  Agata,  Kinga) 

„Zajęcia aktorskie” 

Za nami  kolejny pracowity dzień. Po zbiórce zostaliśmy przydzieleni w różne grupy. Wraz z Panią Anią Kaźmierowską udaliśmy się do Młodzieżowego Domu Kultury. Zaczęliśmy swoje zajęcia od ćwiczeń rozluźniających nasze mięśnie i umysł. Z początku spokojny trucht. Nie lada wyzwaniem okazały się dla nas przewroty do tyłu i do przodu.  Później po rozluźnieniu naszego ciała ukojenie przyniosły masaże.  Czas zleciał naprawdę szybko. Nauczyliśmy się panować nad własnym ciałem i tym co rodzi się w naszej głowie. Kolejną częścią zadań były „konflikty”. W grupach staraliśmy się nawiązać kontrowersyjną rozmowę. Każdy musiał trzymać się jednej, przeciwnej myśli do tej co posiadał partner i ją odpowiednio za argumentować.  Najciekawiej było gdy obie osoby upierały się przy swoim zdaniu. Zdarzyło się jednak, że niektórzy ulegli swoim partnerom.  Po zakończonych zajęciach udaliśmy się do Teatru Per Se gdzie czekała już na nas uśmiechnięta Pani Agnieszka Makowska. 

(Ada) 

A oto kolejna miniatura literacka z cyklu „ Mój Sen” pisanych na podstawie , doświadczeń własnych, doświadczeń współuczestników oraz anonimowych przechodniów: 

Śniło mi się, że idę ulicą. Nie wiedziałam jaką, nie znałam jej. Budynki były dziwnie powykrzywiane, niektóre nawet zaplątane ze sobą. Idąc kostką brukową rozglądałam się. W oknach ujrzałam twarze ludzi, jedne radosne, inne smutne, a jeszcze inne miały wyraz tęsknoty i oczekiwania. Gdy spojrzałam w niebo, dostrzegłam, że są tam małe, ruchome punkciki. I nagle, jakby w odpowiedzi na moje nieme pytanie ,, Co jest tam w górze?" usłyszałam krzyki. 

- Mamusiu, tatusiu, zobaczcie. Tam leci ciocia!- dziecko nie dawało spokoju swoim rodzicom. 

- Że oni nie wstydzą się tak latać!- oburzyła się starsza pani. 

- Latają tylko ci, którzy nie mają się czego wstydzić.- odrzekł stojący obok pan. 

Nagle zapadła ciemność. Nie mogłam nic dostrzec i usłyszałam głos mojej mamy. W tym momencie zaczęło się delikatnie rozjaśniać. Nie wiedziałam jakim cudem znalazłam się na szczycie bardzo wysokiego wzgórza. Jednakże widok jaki rozciągał się przede mną zaparł mi dech w piersiach. Zrozumiałam, że ten świat, w którym się znalazłam tworzą nasze sny. Wtem wszystko zaczęło się trząść. Ci, którzy wcześniej lecieli, teraz spadali. Budynki trzęsły się i upadały. Światło mnie oślepiło. 

                Otworzyłam oczy już w realnym świecie. Obudził mnie pojedynczy promień słońca, padający wprost na moje oczy. 

 

 

16 lipca 2013 

Jak wygląda Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku? 

Jest , piękny, nowy, a  przede wszystkim olbrzymi. Jak każdy teatr przypomina labirynt. Zgubilibyśmy się pewnie i zginęli marnie , gdyby nie Pan Mariusz Pogonowski – aktor tegoż  teatru (Prezes i założyciel Stowarzyszenia Teatr Per Se), który zna to miejsce , jak własną kieszeń. Opowiedział nam o pracy aktora, pokazał zaplecze teatru, pracownie, magazyny, studio nagrań, salę baletową. Zaglądaliśmy nawet pod scenę, i pod widownię… Poznaliśmy teatr „od kuchni”. 

A teraz czas zabrać się do twórczej pracy! Działamy aktorsko, działamy literacko, dziennikarsko,  działamy ruchowo i głosowo. 

Poniższa  praca literacka stanowi początek cyklu miniatur „Mój Sen” 

Śniło mi się, że zabłądziłam w obcym mieście. Nagle znalazłam się tuż nad Wisłą, niedaleko Wzgórza Tumskiego. Był festyn, dookoła ludzie się śmiali, jeździli na karuzelach. W pewnej chwili spostrzegłam, że nieznajomi mężczyźni zaczęli zaczepiać moich młodszych kuzynów w bramie nieopodal. Chciałam im pomóc, lecz jeden z nich bardzo silnie mnie spoliczkował. Zaczęłam uciekać. Gonił mnie kobiecy potwór pożerający niewinnych przechodniów i moich rodziców. Biegnąc bardzo szybko, wpadłam w głębinę. Spadałam i spadałam…. Kiedy otworzyłam oczy znajdowałam się na spotkaniu autorskim , gdzie prezentowałam swoje wiersze. Głównym gościem był prezydent miasta Andrzej Nowakowski. Był dużo przystojniejszy niż w gazetach. Był dużo młodszy i szczuplejszy, miał włosy. Zaprosił mnie na kawę i pogawędkę. Spędziłam z nim bardzo miłe popołudnie. 

(Sen  inspirowany  opowiadaniami nieznanych ludzi ) 

Justyna 

 

Kolejne miniatury literackie zamieścimy  niebawem!  

 15 Lipca 2013 

 

Jak wygląda Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku? 

Jest , piękny, nowy, a  przede wszystkim olbrzymi. Jak każdy teatr przypomina labirynt. Zgubilibyśmy się pewnie i zginęli marnie , gdyby nie Pan Mariusz Pogonowski – aktor tegoż  teatru (Prezes i założyciel Stowarzyszenia Teatr Per Se), który zna to miejsce , jak własną kieszeń. Opowiedział nam o pracy aktora, pokazał zaplecze teatru, pracownie, magazyny, studio nagrań, salę baletową. Zaglądaliśmy nawet pod scenę, i pod widownię… Poznaliśmy teatr „od kuchni”. 

A teraz czas zabrać się do twórczej pracy! Działamy aktorsko, działamy literacko, dziennikarsko,  działamy ruchowo i głosowo. 

Poniższa  praca literacka stanowi początek cyklu miniatur „Mój Sen” 

Śniło mi się, że zabłądziłam w obcym mieście. Nagle znalazłam się tuż nad Wisłą, niedaleko Wzgórza Tumskiego. Był festyn, dookoła ludzie się śmiali, jeździli na karuzelach. W pewnej chwili spostrzegłam, że nieznajomi mężczyźni zaczęli zaczepiać moich młodszych kuzynów w bramie nieopodal. Chciałam im pomóc, lecz jeden z nich bardzo silnie mnie spoliczkował. Zaczęłam uciekać. Gonił mnie kobiecy potwór pożerający niewinnych przechodniów i moich rodziców. Biegnąc bardzo szybko, wpadłam w głębinę. Spadałam i spadałam…. Kiedy otworzyłam oczy znajdowałam się na spotkaniu autorskim , gdzie prezentowałam swoje wiersze. Głównym gościem był prezydent miasta Andrzej Nowakowski. Był dużo przystojniejszy niż w gazetach. Był dużo młodszy i szczuplejszy, miał włosy. Zaprosił mnie na kawę i pogawędkę. Spędziłam z nim bardzo miłe popołudnie. 

(Sen  inspirowany  opowiadaniami nieznanych ludzi ) 

Justyna 

  

Kolejne miniatury literackie zamieścimy  niebawem! 

14 lipca 2013 

  

Dziś odbyło się polowanie na sny anonimowych przechodniów. Niektóre zdobycze to: 
Spotkanie z prezydentem miasta
Pierwsza wojna światowa
Kobieta wampir
Że się śniło
Wyrzucanie człowieka w kosmos
Mówiący  falafel
Spadanie w głębię
Kolorowa gąsienica
Dziecko bez butów
Idealny świat
Świat robotów
Cukiernia bez ciastek
Błoto zmieniające się w czekoladę
Kolorowe łąki
Wygrana w lotto
Zagłada świata
Dzień , którego nie było
Złota rybka
Rozbita tratwa
Kamera ze skrzydłami
Krwiożercze wieloryby
Ucieczka przed wycieczką
Zderzenie z dzikiem
Pływająca łódka bez wioseł
 
A na koniec sen aktora : Wychodzę na scenę (w trakcie spektaklu) i nie pamiętam tekstu, nie wiem co robić….
13 lipca 2013
13.07 blog
Za nami pierwszy dzień pracy. Pracy – zabawy  . Poznajemy się. Pierwsze zadania , pierwsze etiudy, pierwsze…  literackie wprawki.  Może się okazać ,że wydadzą  wam się kompletnie bez sensu…
 Dajcie spokój! Sami spróbujcie sklecić kilka zdań ze słów zaczynających się na kolejne litery alfabetu w nową jakość ….
                            My to zrobiliśmy i  powstały takie abstrakcyjne perełki:
 
„ Taka Sytuacja - Szkoda ,że się nie spotkali”
Aneta bawiła ciemne dziecko.
 Elfy fruwały, gdy Henio irytował Józefinę.
 Kamil lenił się, łapiąc muchy.
Natalia obmyślała projekt rolniczy.
Sylwia tańczyła ucząc się Walca z żebrakiem.               
 
„Nie drażnij łosia”
Anemiczna biedronka czuła dreszcze energii.
Farbowany grzbiet haczył  igłą , jak koparką.
Leniwy łoś zmarzł niesamowicie oraz pokonał rażąco smoka.
Teraz uczcił wygraną zwierzęcia, żartując
 
Powiecie, niejasne stylistycznie, niejasne językowo!
A my wam na to:
Licentia Poetica!
 
12 lipca o godzinie 10:00 rozpoczeliśmy zajęcia spotkaniem organizacyjnym i zapoznawczym w sali na 3 maja 18 - scena off off
Dlaczego tu dziś jestem?
Ruszyły Warsztaty w Płocku w ramach proj
Copyrights © 2008 Per Se.  Wykonanie strony internetowe Medier & Netivia